niedziela, 29 marca 2015

„W teorii inaczej jak w praktyce”



Od około dwóch miesięcy współpracuje z firmą HRC przy projekcie WSiP. Jak na razie to jestem więcej niż zadowolony. Mam umowę o pracę (opcjonalnie mogłem wziąć umowę zlecenie z nieco wyższymi poborami). Podstawa do 2700 brutto, czyli tak do ręki około 2100 – 2200 netto plus premie za wykonanie planu sprzedażowego w wysokości uzależnionej od stażu pracy. Jest wypłacana raz na dwa miesiące. Przykładowo ja mam tak: umowa o pracę na 10 miesięcy licząc od kwoty brutto to wychodzi 27 tysięcy. Pierwsze dwie premie są w wysokości 10% całkowitej kwoty brutto. Potem ten wskaźnik wzrasta do 20% kolejnych dwóch premii, żeby docelowo osiągnąć analogicznie 40% i 50%. W tym ostatnim przypadku są do spełnienia dodatkowe kryteria, o których na razie nie będę pisał, bo sprawa jest dość skomplikowana i nie potrafię tego wam opisać. Do dyspozycji mam samochód służbowy marki Opel Astra III. W sumie bardzo fajnie się nim jeździ. Wszystkie sprawy związane  z autem załatwia firma lub ja osobiście na życzenie kierownictwa. Oczywiście to nie koliduje z moimi podstawowymi obowiązkami w pracy. Raz na jakiś czas jestem oddelegowany do tzw. Technicznych spraw. Współpraca z firmą HRC się układa bardzo dobrze.  Wczytując się w niektóre krytyczne komentarze muszę stwierdzić, że nie są one obiektywne. Wiadomo, że początkującemu pracownikowi, bez doświadczenia w danej branży zapłacą „kokosy”. Zgodzę się z tym, że problem jest wtedy, gdy taka sytuacja utrzymuje się przez kilka lat, tzn. ciągle na tym samym stanowisku, pobierane pobory w niezmienionej wysokości, brak wizji i szans na rozwój, itp. Podsumowując mój wpis polecił bym znajomemu poszukanie ofert pracy w firmie HRC. Może i jestem jedną z nielicznych wśród grona osób, które piszą dobrze o nich, ale ja swój udział zawdzięczam dzięki determinacji, cierpliwości, wyrozumiałości oraz uczciwości. Pozdrawiam.

wtorek, 24 marca 2015

„Nie przezorny, ale zawsze ubezpieczony”



Witam. Jestem pracownikiem ochrony i codziennie dojeżdżam do pracy ok. 100 km. Ze wszystkich dostępnych środków transportu (pociąg, autobus, prywatny przewoźnik, własny samochód)  wybrałem oczywiście podróżowanie komunikacją autobusową. Dlaczego? Po przeliczeniu, np. kosztów utrzymania samochodu z tym co zarabiam (niestety nie są to wielkie pieniądze) po prostu nie opłaci mi się. Z kolei najbliższa bocznica kolejowa jest oddalona od mojego miejsca zamieszkania o ok. 50 km. Z wszystkich alternatywnych środków najekonomiczniej wychodzi mi jazda autobusem. Na szczęście w mojej okolicy jest komunikacja należąca do grupy Mobilis. Podróż tym przewoźnikiem jest szybka i komfortowa. Kierowcy z wysoką kulturą i szacunkiem odnoszą się do pasażerów, a nawet są pomocni i nad wyraz uczciwi. Przykład z mojego doświadczenia. Wracałem z pracy rano do domu. Byłem bardzo zmęczony, ponieważ musiałem odpracować kolegi służbę. Była to zima, bardzo śnieżna. Ponieważ podróż do domu trwała ok. 1,5h więc się przespałem. Wysiadłem, przyszedłem do domu, a następnie patrzę po kieszeniach i nie widzę mojego telefonu. Tak myślę, że mogłem go zostawić w autobusie. Pewnie koniec, ktoś go znalazł  i sobie wziął. No trudno. Poszedłem do operatora, żeby szybko zastrzec numer. Gdy miałem jechać na kolejną służbę, akurat podjeżdża autobus grupy Mobilis i widzę, że siedzi ten sam kierowca, u którego zgubiłem ten telefon. Oczywiście dzień dobry, bo już nie raz z nim jechałem, wyjmuje ze skrytki telefon i pyta się czy ja go nie zostawiłem. Potwierdziłem, że tak. Na dowód pokazałem mu swoje dokumenty osobiste. Jaki byłem szczęśliwy z tego powodu, to nie jestem w stanie tego opisać. Trzeba było to zobaczyć na mojej twarzy. Kierowca mi sam powiedział, że jak skończy trasę to sprawdza, czy ktoś przypadkiem czegoś nie zostawił w autobusie. Po prostu mają takie zalecenie firmowe. No i pojechałem do pracy. Dlatego jestem wiernym klientem tej firmy i staram się korzystać tylko z ich usług. Pozdrawiam wszystkich będących w podróży.

poniedziałek, 23 marca 2015

HRC dobra inwestycja w siebie



 Szukałem pracy jako przedstawiciel handlowy. Przeglądałem oferty na różnych portalach internetowych. Jeździłem na rozmowy kwalifikacyjne. Myślałem, że znalezienie pracy bezpośrednio u pracodawcy będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Niestety nieskutecznie. W sieci znalazłem stronę firmy HRC. Przejrzałem ich oferty pracy i warunki zatrudnienia. Przyjechałem na rozmowę, wypełniłem kwestionariusze. Zainteresowała mnie praca w projekcie Orange. Muszę przyznać, że to był „strzał w 10”! Od pół roku pracuję i regularnie otrzymuje wynagrodzenie i premię na koniec miesiąca. Płaca jest rozłożona na podstawę i dodatki i premie, ale naprawdę praca się opłaca. Wyznaczane cele w firmie są do osiągnięcia. Potrzeba tylko odpowiednio się zmotywować i ciężko pracować na sukces. Początki, jak wiadomo, są trudne. Z czasem wykonywanie pewnych czynności przychodzi naprawdę łatwo. Oczywiście w sieci krąży wiele opinii krytycznych na ten temat. Powiem, że kto o tym tak się negatywnie wyraża jest Kłamcą! Trzeba do pracy podchodzić w sposób uczciwy, a nie tylko szukać, jak coś sobie zyskać za darmo. Podam taki przykład z mojego doświadczenia z pracy. Wziąłem urlop z względów osobistych. Mój samochód prywatny był w warsztacie, a musiałem pilnie gdzieś pojechać, więc wziąłem „służbówkę”. Z tego pośpiechu podczas wizyty na stacji zdałem sobie sprawę, że nie mam własnej gotówki, więc zapłaciłem firmową kartą paliwową. Miałem z tego powodu wyrzut sumienia. Zachowałem fakturę zakupu i następnego dnia pójdę do księgowych i ureguluję należność. Firma HRC tak mi poszła na rękę, że zapłaciłem po ich kursowych cenach, niż to co było przy tankowaniu. Wniosek się nasuwa następujący, że naprawdę opłaca się być uczciwym. Dodatkowo dostałem jeszcze różnicę, a więc dla mnie dodatkowa korzyść. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

czwartek, 19 marca 2015

Nasze realia



Nie lubię poniedziałku! Ale co zrobić trzeba wstać i iść do pracy, cieszyć się, że ją się ma. Do niedawna nawet nie marzyłem o takiej, ale skorzystałem z doradztwa personalnego HRC i w końcu mam pracę, taką, która zapewnia mi godziwy byt , daje satysfakcje i w której  dobrze się czuję. Moja pierwsza przygoda z tą firma była , gdy moją koleżankę niesłusznie zwolniono z pracy, rzekomo manko zrobiła, ale wszyscy wiedzieliśmy, że nie robiła tak jak my po nadgodzin za darmo, miała rodzinę więc wychodziła jak tylko skończyła swoja zmianę. Ktoś jej doradził żeby w HRC zgłosiła swój problem, pomogli jej, dostała 3 miesięczną odprawę chociaż wcześniej szef jej nie chciał wypłacić, musiał też zmienić status z dyscyplinarki na za zgodą dwóch stron. My też na tym skorzystaliśmy bo inspekcja pracy zaczęła się przyglądać poczynaniom naszego bossa.
Szybko i sprawnie doradzili co zrobić , gdzie się udać , byłem zachwycony. Przeglądając  ofertę HRC zauważyłem, że mogą pomoc mi również w znalezieniu pracy, takiej zgodnie z moim wykształceniem i za normalne pieniądze. Miła pani doradziła mi jak napisać SV żeby zainteresować potencjalnych pracodawców swoimi umiejętnościami. No i się udało! To , że się w weekend balowało i teraz się nie chce to niczyja wina, praca fajna, rozwija moje umiejętności, bardzo ja lubię, po kawie nabiorę chęci do pracy, tylko najpierw się obudzę. Dobrze jest mieć taką, którą się lubi. W piątek dostałem pochwałę od szefa i trochę z chłopakami w sobotę porządziliśmy, w końcu to dobra okazja. Kto wie? Może nawet awans dostanę, nie na to trochę za wcześnie, ale marzenia nic nie kosztują, a są dobrą motywacją do działania. Szef to młody, przebojowy, nie bojący się ryzyka facet, taki jest skazany na sukces, któregoś dnia i ja go osiągnę, ale narazie będę zdobywał wiedzę i umiejętności.

poniedziałek, 16 marca 2015

Kartka z kalendarza



 Sobota rano, dostaję telefon od kolegi żebym przyjechał bo zjechała się cała nasza ekipa i tylko mnie brakuje. Patrzę na biurko, a tam stos papierków, które wziąłem na weekend do domu. Odmawiam, kolega namawia, obiecuję oddzwonić. Kładę się jeszcze na chwilę i zatapiam w wspomnieniach, zeszłego lata biegłem z bagażem na autobus, śmigała mi nazwa "mobilis" raz po raz , panika : Nie zdążę! Ten autobus zawsze jest punktualny. Rusza, macham, na szczęście kierowca mnie zauważył i poczekał, wpadam zdyszany, kupuję bilet i zajmuję miejsce obok grupki moich przyjaciół. Po chwili odzyskuję oddech i się uspokajam, wspomnienia wywołują uśmiech na mojej twarzy, zerkam jeszcze raz na stos dokumentów, a później na pogodę za oknem. Słońce świeci i zapowiada się pogodny weekend, biorę telefon i wykręcam numer, jedno słowo: przyjeżdżam. Wstaję i się pakuję, jak zwykle spóźniony wybiegam z domu. Jednak tym razem zdążyłem, jaka ulga. Mobilis stoi na peronie tak jakby tylko na mnie jeszcze czekał, kierowca inny, ale równie przyjemny, proponuje mi żeby bagaż włożył do bagażnika to będzie mi wygodniej, podziękowałem i skorzystałem, kupiłem bilet, cena też była zadowalająca , tym razem jechałem sam , usiadłem na końcu . Kawałek drogi przede mną. Znowu naklejka darmowe WiFi, myślę sobie czemu nie skorzystać? Po chwili się połączyłem z internetem, w taki sposób dojechałem na miejsce. Na przystanku powitało mnie grono moich przyjaciół, uścisków i okrzyków radości nie było końca. Chociaż były momenty kiedy widziałem mój stolik z dokumentami to spędziłem fantastyczny weekend dzięki któremu nabrałem energii i chęci do pracy, niestety co dobre szybko się kończy. Tym razem jednak cała nasza ekipa czekała na autobus bo jechaliśmy mimo dużej odległości od swoich miejsc zamieszkania tym samym. Mobilis podjeżdża, kupujemy bilety , zajmujemy miejsca. Podróż  szybko się kończy i każdy z nas rusza w swoją stronę. Za jakiś czas będzie kolejny wypad i kolejny fajnie spędzony weekend , już nie mogę się doczekać.