Od około dwóch miesięcy współpracuje z
firmą HRC przy projekcie WSiP. Jak na razie to jestem więcej niż zadowolony.
Mam umowę o pracę (opcjonalnie mogłem wziąć umowę zlecenie z nieco wyższymi
poborami). Podstawa do 2700 brutto, czyli tak do ręki około 2100 – 2200 netto
plus premie za wykonanie planu sprzedażowego w wysokości uzależnionej od stażu
pracy. Jest wypłacana raz na dwa miesiące. Przykładowo ja mam tak: umowa o
pracę na 10 miesięcy licząc od kwoty brutto to wychodzi 27 tysięcy. Pierwsze
dwie premie są w wysokości 10% całkowitej kwoty brutto. Potem ten wskaźnik
wzrasta do 20% kolejnych dwóch premii, żeby docelowo osiągnąć analogicznie 40%
i 50%. W tym ostatnim przypadku są do spełnienia dodatkowe kryteria, o których na
razie nie będę pisał, bo sprawa jest dość skomplikowana i nie potrafię tego wam
opisać. Do dyspozycji mam samochód służbowy marki Opel Astra III. W sumie
bardzo fajnie się nim jeździ. Wszystkie sprawy związane z autem załatwia firma lub ja osobiście na
życzenie kierownictwa. Oczywiście to nie koliduje z moimi podstawowymi
obowiązkami w pracy. Raz na jakiś czas jestem oddelegowany do tzw. Technicznych
spraw. Współpraca z firmą HRC się układa bardzo dobrze. Wczytując się w niektóre krytyczne komentarze
muszę stwierdzić, że nie są one obiektywne. Wiadomo, że początkującemu
pracownikowi, bez doświadczenia w danej branży zapłacą „kokosy”. Zgodzę się z
tym, że problem jest wtedy, gdy taka sytuacja utrzymuje się przez kilka lat,
tzn. ciągle na tym samym stanowisku, pobierane pobory w niezmienionej
wysokości, brak wizji i szans na rozwój, itp. Podsumowując mój wpis polecił bym
znajomemu poszukanie ofert pracy w firmie HRC. Może i jestem jedną z
nielicznych wśród grona osób, które piszą dobrze o nich, ale ja swój udział
zawdzięczam dzięki determinacji, cierpliwości, wyrozumiałości oraz uczciwości.
Pozdrawiam.
niedziela, 29 marca 2015
wtorek, 24 marca 2015
„Nie przezorny, ale zawsze ubezpieczony”
Witam. Jestem pracownikiem ochrony i codziennie
dojeżdżam do pracy ok. 100 km. Ze wszystkich dostępnych środków transportu
(pociąg, autobus, prywatny przewoźnik, własny samochód) wybrałem oczywiście podróżowanie komunikacją
autobusową. Dlaczego? Po przeliczeniu, np. kosztów utrzymania samochodu z tym
co zarabiam (niestety nie są to wielkie pieniądze) po prostu nie opłaci mi się.
Z kolei najbliższa bocznica kolejowa jest oddalona od mojego miejsca
zamieszkania o ok. 50 km. Z wszystkich alternatywnych środków najekonomiczniej
wychodzi mi jazda autobusem. Na szczęście w mojej okolicy jest komunikacja
należąca do grupy Mobilis. Podróż tym przewoźnikiem jest szybka i komfortowa.
Kierowcy z wysoką kulturą i szacunkiem odnoszą się do pasażerów, a nawet są
pomocni i nad wyraz uczciwi. Przykład z mojego doświadczenia. Wracałem z pracy
rano do domu. Byłem bardzo zmęczony, ponieważ musiałem odpracować kolegi
służbę. Była to zima, bardzo śnieżna. Ponieważ podróż do domu trwała ok. 1,5h
więc się przespałem. Wysiadłem, przyszedłem do domu, a następnie patrzę po
kieszeniach i nie widzę mojego telefonu. Tak myślę, że mogłem go zostawić w
autobusie. Pewnie koniec, ktoś go znalazł
i sobie wziął. No trudno. Poszedłem do operatora, żeby szybko zastrzec
numer. Gdy miałem jechać na kolejną służbę, akurat podjeżdża autobus grupy
Mobilis i widzę, że siedzi ten sam kierowca, u którego zgubiłem ten telefon.
Oczywiście dzień dobry, bo już nie raz z nim jechałem, wyjmuje ze skrytki
telefon i pyta się czy ja go nie zostawiłem. Potwierdziłem, że tak. Na dowód
pokazałem mu swoje dokumenty osobiste. Jaki byłem szczęśliwy z tego powodu, to
nie jestem w stanie tego opisać. Trzeba było to zobaczyć na mojej twarzy.
Kierowca mi sam powiedział, że jak skończy trasę to sprawdza, czy ktoś
przypadkiem czegoś nie zostawił w autobusie. Po prostu mają takie zalecenie
firmowe. No i pojechałem do pracy. Dlatego jestem wiernym klientem tej firmy i
staram się korzystać tylko z ich usług. Pozdrawiam wszystkich będących w
podróży.
poniedziałek, 23 marca 2015
HRC dobra inwestycja w siebie
Szukałem pracy jako przedstawiciel handlowy.
Przeglądałem oferty na różnych portalach internetowych. Jeździłem na rozmowy
kwalifikacyjne. Myślałem, że znalezienie pracy bezpośrednio u pracodawcy będzie
dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Niestety nieskutecznie. W sieci znalazłem
stronę firmy HRC. Przejrzałem ich oferty pracy i warunki zatrudnienia.
Przyjechałem na rozmowę, wypełniłem kwestionariusze. Zainteresowała mnie praca
w projekcie Orange. Muszę przyznać, że to był „strzał w 10”! Od pół roku
pracuję i regularnie otrzymuje wynagrodzenie i premię na koniec miesiąca. Płaca
jest rozłożona na podstawę i dodatki i premie, ale naprawdę praca się opłaca.
Wyznaczane cele w firmie są do osiągnięcia. Potrzeba tylko odpowiednio się zmotywować
i ciężko pracować na sukces. Początki, jak wiadomo, są trudne. Z czasem
wykonywanie pewnych czynności przychodzi naprawdę łatwo. Oczywiście w sieci
krąży wiele opinii krytycznych na ten temat. Powiem, że kto o tym tak się
negatywnie wyraża jest Kłamcą! Trzeba do pracy podchodzić w sposób uczciwy, a
nie tylko szukać, jak coś sobie zyskać za darmo. Podam taki przykład z mojego
doświadczenia z pracy. Wziąłem urlop z względów osobistych. Mój samochód
prywatny był w warsztacie, a musiałem pilnie gdzieś pojechać, więc wziąłem
„służbówkę”. Z tego pośpiechu podczas wizyty na stacji zdałem sobie sprawę, że
nie mam własnej gotówki, więc zapłaciłem firmową kartą paliwową. Miałem z tego
powodu wyrzut sumienia. Zachowałem fakturę zakupu i następnego dnia pójdę do
księgowych i ureguluję należność. Firma HRC tak mi poszła na rękę, że
zapłaciłem po ich kursowych cenach, niż to co było przy tankowaniu. Wniosek się
nasuwa następujący, że naprawdę opłaca się być uczciwym. Dodatkowo dostałem
jeszcze różnicę, a więc dla mnie dodatkowa korzyść. Pozdrawiam wszystkich
serdecznie.
czwartek, 19 marca 2015
Nasze realia
Nie lubię poniedziałku!
Ale co zrobić trzeba wstać i iść do pracy, cieszyć się, że ją się ma. Do
niedawna nawet nie marzyłem o takiej, ale skorzystałem z doradztwa personalnego
HRC i w końcu mam pracę, taką, która zapewnia mi godziwy byt , daje satysfakcje
i w której dobrze się czuję. Moja
pierwsza przygoda z tą firma była , gdy moją koleżankę niesłusznie zwolniono
z pracy, rzekomo manko zrobiła, ale wszyscy wiedzieliśmy, że nie robiła tak jak
my po nadgodzin za darmo, miała rodzinę więc wychodziła jak tylko skończyła
swoja zmianę. Ktoś jej doradził żeby w HRC zgłosiła swój problem, pomogli jej,
dostała 3 miesięczną odprawę chociaż wcześniej szef jej nie chciał wypłacić,
musiał też zmienić status z dyscyplinarki na za zgodą dwóch stron. My też na
tym skorzystaliśmy bo inspekcja pracy zaczęła się przyglądać poczynaniom
naszego bossa.
Szybko i sprawnie
doradzili co zrobić , gdzie się udać , byłem zachwycony. Przeglądając ofertę HRC zauważyłem, że mogą pomoc mi
również w znalezieniu pracy, takiej zgodnie z moim wykształceniem i za normalne
pieniądze. Miła pani doradziła mi jak napisać SV żeby zainteresować
potencjalnych pracodawców swoimi umiejętnościami. No i się udało! To , że się w
weekend balowało i teraz się nie chce to niczyja wina, praca fajna, rozwija
moje umiejętności, bardzo ja lubię, po kawie nabiorę chęci do pracy, tylko
najpierw się obudzę. Dobrze jest mieć taką, którą się lubi. W piątek dostałem
pochwałę od szefa i trochę z chłopakami w sobotę porządziliśmy, w końcu to
dobra okazja. Kto wie? Może nawet awans dostanę, nie na to trochę za wcześnie,
ale marzenia nic nie kosztują, a są dobrą motywacją do działania. Szef to
młody, przebojowy, nie bojący się ryzyka facet, taki jest skazany na sukces,
któregoś dnia i ja go osiągnę, ale narazie będę zdobywał wiedzę i
umiejętności.
poniedziałek, 16 marca 2015
Kartka z kalendarza
Sobota rano, dostaję
telefon od kolegi żebym przyjechał bo zjechała się cała nasza ekipa i tylko
mnie brakuje. Patrzę na biurko, a tam stos papierków, które wziąłem na weekend
do domu. Odmawiam, kolega namawia, obiecuję oddzwonić. Kładę się jeszcze na
chwilę i zatapiam w wspomnieniach, zeszłego lata biegłem z bagażem na autobus,
śmigała mi nazwa "mobilis" raz po raz , panika : Nie zdążę! Ten
autobus zawsze jest punktualny. Rusza, macham, na szczęście kierowca mnie
zauważył i poczekał, wpadam zdyszany, kupuję bilet i zajmuję miejsce obok
grupki moich przyjaciół. Po chwili odzyskuję oddech i się uspokajam,
wspomnienia wywołują uśmiech na mojej twarzy, zerkam jeszcze raz na stos
dokumentów, a później na pogodę za oknem. Słońce świeci i zapowiada się pogodny
weekend, biorę telefon i wykręcam numer, jedno słowo: przyjeżdżam. Wstaję i się
pakuję, jak zwykle spóźniony wybiegam z domu. Jednak tym razem zdążyłem, jaka
ulga. Mobilis stoi na peronie tak jakby tylko na mnie jeszcze czekał, kierowca
inny, ale równie przyjemny, proponuje mi żeby bagaż włożył do bagażnika to
będzie mi wygodniej, podziękowałem i skorzystałem, kupiłem bilet, cena też była zadowalająca , tym razem jechałem sam , usiadłem na końcu . Kawałek drogi
przede mną. Znowu naklejka darmowe WiFi, myślę sobie czemu nie skorzystać? Po
chwili się połączyłem z internetem, w taki sposób dojechałem na miejsce. Na
przystanku powitało mnie grono moich przyjaciół, uścisków i okrzyków radości
nie było końca. Chociaż były momenty kiedy widziałem mój stolik z dokumentami
to spędziłem fantastyczny weekend dzięki któremu nabrałem energii i chęci do
pracy, niestety co dobre szybko się kończy. Tym razem jednak cała nasza ekipa
czekała na autobus bo jechaliśmy mimo dużej odległości od swoich miejsc
zamieszkania tym samym. Mobilis podjeżdża, kupujemy bilety , zajmujemy miejsca.
Podróż szybko się kończy i każdy z nas
rusza w swoją stronę. Za jakiś czas będzie kolejny wypad i kolejny fajnie
spędzony weekend , już nie mogę się doczekać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)