Ledwo przyłożyłem głowę do
poduszki, a budzik już dzwoni, kolejny dzień, pobudka 6 rano, szybki prysznic,
śniadanie i biegiem do autobusu, kawałek drogi muszę dojechać, w sumie mógłbym
jechać następnym ale Mobilis jest najtańszy, a ja jak większość mieszkańców
naszego kraju staram się oszczędzać na czym się da. Przyjemnie się jedzie, miły
kierowca, czasem rozmawiamy, a czasem wyciągam telefon i korzystam z darmowego
WiFi, w zależności od mojego nastroju .Fajnie i przyjemnie się jedzie, mógłbym
jeszcze przysnąć ale czas wysiadać i iść do biura.
Te same twarze otaczają
mnie co dzień, powtarza się schemat, koleżanki z pracy plotkują o dzieciach i
mężach, nie zatrzymuje się , kiwam głową na powitanie, robię sobie kawę ,
oczywiście w domu wypiłem swojej pół bo jak zwykle biegiem, odpalam komputer i
bezmyślnie wpatruję się w ekran, od czego by tu zacząć? Nie, może najpierw
dokończę kawę i zmotywuję do pracy, oby szybko dzień zleciał, pobożne życzenie,
ale czasem się spełnia. Kawa wypita czas wziąć się do pracy. Przed sobą mam
masę papierków, na samą myśl rozbolała mnie głowa. Mija godzina za godziną,
niestety nie tak szybko jakbym chciał, ale już niedługo koniec pracy, zerkam
niecierpliwie na zegarek, jeszcze parę minutek. Nareszcie koniec! Humor mi się
poprawia. Idę na przystanek, wracam zawsze tym samym autobusem Mobilis i z tym samym przesympatycznym
kierowcą, jestem po pracy, a więc i humor mi dopisuje, już nie przysypiam, a
jestem ożywiony i całą drogę rozmawiamy, czasem
można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy. Przyjemnie się jechało, ale
czas wysiadać, po drodze szybkie zakupy bo w lodówce tylko światło, może jakiś
mecz? Może kolegów zaproszę? Nie znowu będę niewyspany, lepiej spędzę ten
wieczór samotnie, może w weekend coś zorganizuję. Dobrze chleb mam, mleko mam,
chyba wszystko, teraz coś na szybkiego do jedzenia , prysznic i pomyślę co dalej.
Oczywiście szybko usnąłem i taki był finał wieczoru, rano obudził mnie budzik i
wszystko od nowa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz