Witam. Przez kilka lat zajmowałem stanowisko
najniższe w hierarchii mojej firmy. Chciałem się w końcu wybić w górę. Miałem
wszystko co potrzeba mi do awansu, czyli poznanie działalności
przedsiębiorstwa, zintegrowanie się z zespołem, doświadczenie w pracy,
odnajdywanie się w skrajnych sytuacjach. Nadarzyła się niepowtarzalna okazja do
awansu zawodowego. Zainteresowane osoby miały składać dokumenty i wypełnić
kwestionariusze internetowe. Rekrutację na wolne stanowisko kierownicze w
naszej firmie prowadziła firma HRC. Z tego co się o nich dowiedziałem to
prowadzą szeroki pakiet usług z zakresu recruitment process outsourcing,
outplacement, prawa pracy i nie tylko. Z pomocą metod direct search i executive
search wyszukują najlepszych i najbardziej dopasowanych do charakteru
stanowiska pracy. Po pierwszych rzeczach, które wymagane było zrobić, aby
uwzględniono moją kandydaturę przeszliśmy do kolejnych etapów rekrutacji. Na
początek czekały nas testy znajomości branży i specyfikacji stanowiska pracy, a
także znajomości języka angielskiego. Potem było AC/DC i zadania z
e-simulatora. Można by powiedzieć, że nic by mnie nie zaskoczyło, ale w tym
przypadku miałem nie lada niespodziankę. Do zrobienia było przygotowanie
propozycji zorganizowania przyszłego stanowiska. Mając do dyspozycji informacje
aktualne na jego temat celem podstawowym miało być usprawnienie pracy,
przepływu informacji, skróceniu czasu niektórych procesów nie tracić na ich
jakości wykonywania. Przyznam się, że zadanie niespotykanie trudne dla osoby zajmujące
raczej miejsce w kierownictwie wysokiego szczebla. Przygotowałem swoją
propozycję i przedstawiłem na forum komisji rekrutacyjnej wraz z uzasadnieniem.
Ostatnią częścią przed końcowymi rozstrzygnięciami była rozmowa z naszym szefem
na temat warunków finansowych. Znałem się z nim dłuższy czas i czułem, że miał
problem w wyborze. Siły były naprawdę wyrównane. Każdy z przygotowanych
projektów otrzymał najwyższe noty. Po około tygodniu dostałem pozytywną
odpowiedź z firmy HRC o pozytywnym przejściu i awansowaniu na stanowisko
kierownicze. Czułem ogromną satysfakcję i radość. Nie bałem się zderzenia z
grupą, ponieważ tak się z nimi zżyłem i obiecałem, że nie zmienię się, mimo
awansu. Jestem bardzo zadowolony z przebiegu procesu rekrutacji. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz