piątek, 25 września 2015
Zbytnie okazywanie emocji daje przykre konsekwencje
Witam. Od wielu lat pracowałem jako agent w dobrze prosperującym biurze podróży. Firma naprawdę rozwijała się z roku na rok. Nic nie zagrażało nam i naszej pozycji na rynku. Mieliśmy wielu stałych i zaufanych klientów. Niestety to nie wystarczyło. Żyjemy w takich czasach, że niepewność jest coraz większa. W moim przypadku oznaczało to zamknięcie firmy z powodu niewypłacalności. Jako szeregowy pracownik nie miałem pojęcia o sytuacji. Na szczęście pracodawca współpracował z firmą Mobilis Team która w swojej ofercie oprócz usług consultingowych z zakresu recuitment process outsourcing posiada w swojej ofercie outplacement i prawo pracy. Wszystkie sprawy kadrowe obsługiwała ta firma, więc po ogłoszeniu upadłości firmy zgłosiliśmy się do nich. Standardowa procedura nas nie ominęła. Musieliśmy przedstawić zarys swojej działalności dla firmy, kwalifikacje, informacje o ukończonych szkołach. Jeśli chodzi o mnie to pomoc otrzymałem po kilku dniach od zwolnienia. Były w nich propozycje innych biur podróży, ale odmówiłem mimo przedstawionych wiarygodnych informacji o stanie finansowym firm. Zdecydowałem się na zmianę branży i postanowiłem kandydować na stanowisko agenta ubezpieczeniowego z specjalnością do zapewniana bezpieczeństwa klientów podczas wyjazdów i korzystania z usług firm podróżniczych. Następnego dnia odbyła się rozmowa kwalifikacyjna na to stanowisko. Czekało mnie rozwiązywanie testów wiedzy ogólnej, znajomości przepisów dotyczących branży, a także specyfikacji stanowiska pracy. Potem odbyło się AC/DC i zadania z e-simulatora. W sumie spodziewałem się co mnie będzie czekać, ponieważ kandydując do mojej byłej firmy przechodziłem podobną rekrutację. Za zadanie miałem rozmowę z „zatwardziałym” klientem o ubezpieczeniu jego podróży od nieszczęśliwego wypadku. Rozmowa z nim wyglądało tak, że na każdy mój argument za przedstawiał równie mocny kontrargument. Postanowiłem uderzyć go w czuły punkt. Chodziło o narażenie bezpieczeństwa rodziny. Niestety to był mój błąd, ponieważ się wściekł i to dosłownie i zakończył rozmowę. Nie spodziewałem się szczerze innego wyniku rekrutacji. Po około dwóch tygodniach dostałem informację negatywną o niezakwalifikowaniu się dalej. Odbyłem ponowną i dłuższą rozmowę z konsultantem z firmy Mobilis Team. Po przebiegu procesu rekrutacji poznał, że mam urazę z względu na stratę pracy i zbyt agresywne dbanie o bezpieczeństwo innych. Po tej rozmowie zrozumiałem błąd i ponownie czekałem na propozycję, które w niedługim czasie się pojawiły. Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz