Witam. Przyjechałem z zagranicy, a konkretnie z
Finlandii. Przez okres około pół roku byłem pracownikiem fizycznym.
Przyciągnęły mnie problemy rodzinne. Gdy będę je rozwiązywał na jakiś czas
potrzebowałem się gdzieś zatrudnić. Znajomi mi zasugerowali, żebym się udał do
firmy HRC. Następnego dnia się tam wybrałem. Porozmawiałem z konsultantem,
określiłem swoje wymagania. Musiałem je dostosować do obecnych realiów,
ponieważ praca za granicą dawała mi dużo satysfakcji, szanse rozwojowe.
Pracownik firmy HRC pytał mnie o wiele rzeczy, m.in. ukończone szkoły, nabytą
wiedzę i umiejętności. Zaproponował mi złożenie dokumentów do prowadzonej przez
nich rekrutacji na stanowisko pracownika ds. technicznych w firmie zajmującej
się dystrybucją wody pitnej w beczkach. Następnego dnia czekała mnie ciężka
walka o to stanowisko. Na sali pojawiło się bardzo wielu chętnych. Na początek
do rozwiązania były testy wiedzy ogólnej i znajomości branży, a także
specyfikacji stanowiska pracy oraz z znajomości języka angielskiego. W tym
ostatnim przypadku nie wiedziałem czemu, ale po powrocie z zagranicy wstydem
było go błędnie wypełnić. Kolejno czekały nas AC/DC i zadania z e-simulatora.
Zanim przystąpiliśmy do nich mieliśmy jeszcze do zaprezentowania odpowiedzi na
pytania, które nam postawiono na początku procesu rekrutacji. Przechodząc przez
kolejne etapy nasza odpowiedź miała być przygotowana w sposób by utwierdzić w
przekonaniu osoby kandydujące na to stanowisko, że są pewne siebie i udźwigną
odpowiedzialność oraz są dobrze zorganizowane. Zadanie z e-simulatora polegało
na przygotowaniu ścieżki procesu serwisowego. Trzeba było zaproponować
kolejność podejmowanych działań. Ustalić cel, zorganizować zasoby, podzielić
zadania. W tym zadaniu liczyło się aby czas był jak najkrótszy, możliwe
wykorzystanie jak najmniejszej ilości osób oraz zasobów firmy. Na końcu była
ponownie rozmowa z konsultantem z firmy HRC, który przedstawił warunki pracy i
płacy początkowej. Po około 1,5 tygodnia dostałem pozytywną odpowiedź o
przejściu do ostatniego etapu, czyli podpisania umowy. Muszę przyznać, że
zaoferowane warunki w niewielkim stopniu odbiegają od tego, czym zajmowałem się
za granicą. To był bardzo ciekawy sposób zorganizowania procesu rekrutacji, w
jakim uczestniczyłem kiedykolwiek. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz