środa, 28 października 2015
Kłamstwo się nie opłaca
Witam. Opowiem historię może nie aż tak dobrego znajomego mi kolegi z studiów, który miał naprawdę życiową szansę na dobry start w swojej karierze zawodowej, ale poniosła go zbytnia pewność siebie, pycha, przeceniona wiara w własne umiejętności i nieuczciwość. Niech ta historia będzie przestrogą dla innych, że nie należy tak w życiu postępować. Otóż wspomniany mój kolega z studiów żaląc się wszystkim na około jaki to jest nieszczęśliwy, skrzywdzony przez życie niesprawiedliwe, nagle ktoś mu zapala światełko nadziei. Powiedziałem mu, żeby zgłosił się do specjalistów z firmy HRC. Wypełnij tam prosty kwestionariusz osobowy, porozmawiaj z konsultantem z tej firmy. Tak myślałem, że bez problemu uda mu się coś załatwić. Wszystko szło jak po sznurku, pozytywnie przeszedł wstępne etapy, a nawet pochwalił się tym co napisał w tym kwestionariuszu. Muszę przyznać, że osiągnięcia, które wymienił, dla tak młodego człowieka są trudne, a wręcz jeszcze nie osiągalne. Nadszedł czas kolejnych etapów. Pojechał na rozmowę kwalifikacyjną. Po pierwsze, to co jego zaskoczyło to liczba chętnych na to stanowisko. Po drugie to wieloetapowość procesu rekrutacji. Najpierw został poddany testom wiedzy znajomości branży, specyfikacji stanowiska pracy, bhp i p-poż, a także znajomości języków obcych. Potem czekało jego AC/DC i zadania na e-simulatorze. O sens tego ostatniego etapu to on nie zrozumiał. Przecież to jasne. Twój przyszły pracodawca chciałby sprawdzić ciebie w zadaniu w symulowanych warunkach pracy jak byś sobie poradził. Przełknął tą gorzką pigułkę dla siebie i przystąpił do zadania. Celem tego zadania było sprawdzenie jego umiejętności, które to zadeklarował i potwierdził wcześniej. Niestety dla niego skończyło to się bardzo źle. Spanikował i kompletnie nie wiedział co ma z sobą zrobić. Zadanie, które miał do zrobienia wyraźnie przerosło jego możliwości fizyczne i psychiczne. Na koniec rekrutacji odbył rozmowę z konsultantem z tej firmy w sprawie warunków finansowych. Jak się dowiedziałem ile zażądał to aż ze śmiechu mało nie pękłem. Wynik był do przewidzenia. Odrzucili jego kandydaturę. Myślałem, że to wszystko, ale on był aż tak ambitny, że się od tego odwołał. Nic to na szczęście nie dało. To co powinno się wyciągnąć z tej historii to, że trzeba być szczerym od początku do końca. Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz