Witam. Historia ta wydarzyła się około 1,5 roku
temu. Gdy z końcem roku dostałem dość niespodziewanie od swojego już
poprzedniego pracodawcy wypowiedzenie umowy. Argumentował to faktem, że mamy
kryzys i trzeba podjąć decyzję co do dalszego funkcjonowania zakładu pracy. Ja,
jako osoba młoda, mam jeszcze szanse na znalezienie jakiegokolwiek innego
zajęcia. Natomiast inni, co pobierają świadczenia (emerytury czy renty) nie ma
już tak dużych szans. Musiałem się z tym faktem pogodzić i zacząłem szukać
pracy. Zgłosiłem się do firmy HRC i po niespełna kilku dniach dostałem ofertę
pracy na stanowisko do działu technicznego jednej z firm szkoleniowych.
Konsultantka, z którą rozmawiałem przedstawiła mi ogólną charakterystykę firmy
i podstawowy zakres obowiązków, ale rekrutując już wiele osób tam, duża część
nie przetrwała 3 miesięcy ze względu na szersze spektrum pracy. Myślę, że to
coś dla mnie. Przynajmniej będę w ciągłym transie pracy i nie będę myślał jak
sobie ten czas organizować. Podpowiedziała mi także żeby poczytać coś na temat
charakteru działalności firmy. Poszedłem na umówioną rozmowę kwalifikacyjną.
Już na początku miałem trudności, bo osoba z którą miałem rozmawiać zawczasu
zadzwoniła do mnie, że się spóźni. W końcu miało już nie dojść do spotkania,
gdyby nie moja nieustępliwość i dążenie do celu. Jestem na miejscu i czekam na
Pana aż przyjedzie. Z 1,5 godzinnym poślizgiem, ale udało się przeprowadzić
rozmowę kwalifikacyjną. Po około trzech dniach dostałem informacje i wytyczne
od konsultantki HRC, że będzie przeprowadzony próbny test na pracownika w
dziale technicznym tej że firmy. Wyznaczono mi termin. Na miejscu było około 5
osób. Wszyscy to osoby młode poniżej 25 roku życia. Do wykonania było kilka
zadań, z jakimi najczęściej byśmy w tej pracy się spotykali. Ja miałem
następujące: wyszukiwanie informacji w Internecie na dany temat (w moim
przypadku to było załatwienie sprawy urzędowej + pojechanie do instytucji i
przywiezienie zaświadczenia), przy okazji sprawdzono moją orientację w mieście,
sprawność poruszania się samochodem. Po tym miałem jeszcze parę zadań
technicznych, np. przykręcenie odpadającego gniazdka, wymiana halogenów
świetlnych). Na koniec dostałem zadanie co robić w przypadku gdy np., nie ma
prądu na jednej z sal szkoleniowych lub w łazience nie ma wody. Rozwiązaniem
było kontakt do specjalisty, opisanie i rozwiązanie istniejącej niedogodności.
Muszę przyznać, że to co tu doświadczyłem, to dla mnie było coś nowego i bardzo
pomysłowego przeprowadzenia rekrutacji i selekcji kandydatów. Po około tygodniu
dostałem z HRC pozytywną informację o przejściu pomyślnie procesu rekrutacji i
z nowym miesiącem mogę iść do pracy. Pracuje już tam 9 miesiąc i jestem bardzo
zadowolony z tego zajęcia. Pracuje wśród młodych i pozytywnie zakręconych
ludzi. Miewając ciężkie dni, a takie nie raz były, mogłem liczyć na ich
wsparcie i zrozumienie. Płaca ma tu drugorzędne znaczenie, ale na moje
zobowiązania i godne przeżycie wystarczy, a liczą się przede wszystkim warunki
pracy. Pozdrawiam wszystkich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz